^W górę

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5

Dziecko jest jak woda, która popłynie wszędzie tam, gdzie nie ma tamy.

 

Wyobraźmy sobie trzylatka, który decyduje o tym, kiedy chce iść spać, co chce jeść, o jakiej porze i w jakim miejscu. Co można powiedzieć o rodzinie, w której dziecko w ten sposób funkcjonuje? Czy oby wszystko jest w porządku? Dziecko w tym wieku jest jeszcze małe, ale z całą pewnością już teraz, to co robi, może rzutować na to, jak będzie czuło się i zachowywało w następnych latach. Przykładem może być 10 – latek, który całe swoje życie wychowywany był w tzw. bezstresowy sposób, nie mając wyznaczonych granic. Obecnie jego działanie po powrocie ze szkoły sprowadza się do grania w gry komputerowe i robi to, bo - jak sam mówi (przykład z życia wzięty) -  nie bardzo wie co mógłby robić innego. Jako że nie postawiono w domu granicy, ile może grać, robił to tak długo, ile mu odpowiadało. Teraz, kiedy doszła do niego refleksja, że może mógłby robić też inne rzeczy, nie bardzo wie w jaki sposób się do tego zabrać, nie nauczył się, jak organizować swój czas.

Granice w wychowaniu

Wielu rodziców hołduje zasadzie „Szanuje swoje dziecko, więc daje mu prawo wyboru”. Okazywanie szacunku to cenna umiejętność rodzicielska lecz nie jest ona tożsama z dawaniem prawa dziecku do decydowania o sobie w każdej sprawie. Pamiętajmy o tym, iż dzieci nie są naszym równorzędnym partnerem w wielu sprawach, a właściwie tylko w jednej dziedzinie tak jest, a mianowicie w kwestii okazywania uczuć. Tu każdy jest jednakowo ważny i przeżywa te same uczucia, które nie są zależne od doświadczenia. Natomiast w kwestiach życiowych, decydowania o tym co dobre, a co złe, dziecko powinno polegać na osobie dorosłej, która, przede wszystkim dzięki swojemu doświadczeniu, przewiduje możliwe konsekwencje danego działania. Przykładowo, dziecko buntuje się przed założeniem czapki, mimo iż na zewnątrz panuje mróz. Oczywistym jest, że każdy sensownie myślący rodzic nie dyskutuje w tej sprawie, tylko wie, że czapka musi zostać założona. Natomiast zawsze może dać dziecku możliwość wyboru, pomiędzy jedną a drugą czapką, tak aby dziecko poczuło się usatysfakcjonowane, iż samo mogło o czymś zadecydować.

Granice ma każdy z nas. Tak jak granice państwa służą do tego, aby wiedzieć, gdzie się ono znajduje, tak samo nasze granice są po to, byśmy wiedzieli, gdzie kończy się jeden a zaczyna drugi człowiek.
 
Dlaczego granice są takie ważne?

1. Dają poczucie bezpieczeństwa i stabilności.

Dzieci potrzebują uporządkowanego świata. Chcą znać reguły, które nim rządzą – wiedzieć czego się od nich oczekuje, jaki charakter mają ich relacje z innymi ludźmi, na co mogą sobie pozwolić i co je czeka, gdy posuną się za daleko. Testują rodziców, aby wzbudzić jakąś reakcję. Często testowanie to przybiera postać zachowań uciążliwych, niejednokrotnie wręcz proszących się o karę. Jest to swego rodzaju wołanie dziecka o granice, objawiające się tego typu zachowaniami. Dla niedojrzałej osobowości dziecka, dostęp do nieograniczonej władzy i przywilejów staje się jednak zbyt obciążającym balastem.

2. Granice pomagają odkrywać świat.

Dzieci z natury są badaczami świata. Od niemowlęctwa obserwują i naśladują to co zaobserwowały. Rodzice mogą ułatwić dzieciom ten proces poprzez rzetelne odpowiedzi na nurtujące pytania: Co jest w porządku, co nie jest i dlaczego? Jak daleko mogę się posunąć? Co się stanie, jeśli przekroczę wyznaczoną granicę? Czy wiąże się to z konkretnymi konsekwencjami?

3. Granice określają obszar akceptowanych zachowań.

Wyraźnie ustalone, stabilne granice wytaczają dzieciom ścieżkę postępowania zgodnego z normami i zasadami, zarówno w rodzinie, jak i szerszych kręgach społecznych.

4. Granice określają związki z ludźmi.

Kiedy dzieciom oddaje się zbyt dużo władzy i kontroli, często zaczynają one przeceniać swoje wpływy i autorytet. Ich granice rozmywają się, a one same nieustannie sprawdzają sytuację, co naraża je na konflikty i próby sił.

5. Granice wspomagają osobisty wzrost.

Wraz z rozwojem dziecka granice muszą się rozszerzać. Postawione granice mogą nam pokazać, z czym dzieci nie są w stanie sobie jeszcze poradzić, a w czym już dojrzały, czy dorosły do zmian zasad, np. późniejsze chodzenie spać.

Jak określać dziecku granice?

Przed wprowadzeniem zasad warto zastanowić się i odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

• Co jest dla mnie ważne? Dlaczego akurat to?
• Dlaczego daję dziecku takie polecenie? Dlaczego obowiązuje właśnie ta zasada?
• Czy uważam, że to polecenie (ta zasada) jest rzeczywiście sensowne i konieczne?
• Jak ważne jest dla mnie, aby dzieci wypełniały to polecenie (przestrzegały tej zasady)?
• Co się stanie, jeżeli dzieci zignorują to polecenie (tę zasadę)?

Jeżeli jesteśmy pewni, co dla naszych dzieci jest dobre, wyznaczanie granic nie jest problemem.

Typy granic:

1. Zbyt restrykcyjne granice i nadmierna kontrola, zbyt mocno ograniczają, ściskają, są zbyt wąskie, by zapewnić dziecku swobodę niezbędną do prawidłowego rozwoju. Nie pozwalają na doświadczanie, branie pełnej odpowiedzialności, gdyż nie ma ku temu okazji. Młody człowiek wówczas odrzuca je, buntuje przeciw rodzicom. 
2. Gdy granice są zbyt szerokie i nie dość stanowczo określone, dzieci ignorują je i zapuszczają się na zakazane tereny. Ponieważ nie ponoszą konsekwencji swoich niewłaściwych wyborów i zachowań, nie uczą się odpowiedzialności. 
3. Gdy granice są zmienne, niestabilne dzieci nadal chcą je testować, choć wymaga to większej ilości prób z ich strony. Łatwo się nie poddają, przecież muszą sprawdzić, co będzie tolerowane. Granice tego typu, zależne od humoru rodzica,  powodują dezorientację dziecka i mogą rodzić bunt z jego strony.
4. Granice zrównoważone - kształtują poczucie wolności oparte na odpowiedzialności.  Pozwalają dziecku na dokonywanie ograniczonego wyboru, na ponoszenie konsekwencji. Takie granice uczą współpracy, kształtują poczucie sprawstwa.

Należy pamiętać, że wytyczanie granic jest procesem dynamicznym. Z każdym dniem dzieci rosną, zmieniają się i wraz z rozwojem dojrzewają do coraz większej wolności i odpowiedzialności za siebie i innych. Wszystkie dzieci potrzebują pewnej dozy swobody, siły i kontroli nad własnym życiem, aby wykształcić i rozwijać swoje umiejętności i aby w przyszłości być odpowiedzialnym, dobrze dostosowanymi do życia w społeczeństwie ludźmi.

Marta Cygan, psycholog, zespół Akademii Zdrowego Przedszkolaka

link do artykułu: https://zdrowyprzedszkolak.pl/wychowanie/925/wyznaczanie-granic-dziecku-jak-robic-to-umiejetnie.html

Organizacja czasu wolnego naszych dzieci ma ogromny wpływ na rozwój ich osobowości, pasji i kreatywności. Jest jednak bardzo trudna. Często rodzice zamiast proponować wyszukane rozwiązania, pozwalają dziecku zająć się komputerem przez kilka godzin w ciągu dnia.

Dziecko powinno wykonywać zajęcia twórcze, zaspakajać swoje potrzeby, rozwijać indywidualne zainteresowania. Dobrze zorganizowany czas powinien zapewnić mu prawidłowy rozwój fizyczny i intelektualny, emocjonalny i społeczny. Powinien także regenerować organizm malucha.

Współcześnie wielu rodziców żyje w ciągłym pośpiechu, w warunkach towarzyszących im stresu i braku czasu. Z tego powodu coraz więcej dzieci jest skazanych na samotne popołudnia. Samotnie czyli przed komputerem, grając w gry, czy oglądając bajki bez żadnych ograniczeń. Komputery i tablety przeniknęły do życia społecznego, pokonując ograniczenia wiekowe. Obecnie towarzyszą nawet najmłodszym, stając się częścią ich codzienności. Rodzice zdają się zapominać, że długie spędzanie czasu przed komputerem niesie zagrożenia dla rozwoju ich pociech, wpływając na niego negatywnie.

Wpływ na rozwój fizyczny dziecka
Dziecko, które długo korzysta z komputera jest narażone na wiele dysfunkcji. Jednak najbardziej zagrożona jest jego sylwetka. Dzieci odczuwają bóle pleców, kręgosłupa i usztywnienie mięśni z powodu nieprawidłowej pozycji ciała podczas korzystania z komputera. Dodatkowo mogą cierpieć na dolegliwości związane ze wzrokiem, np. podrażnienie błony śluzowej oczu, zaburzenia widzenia, zmęczenie, zaczerwienienie i pieczenie oczu, a także zawroty i bóle głowy.

Amerykańscy uczeni dowodzą, że około 30% użytkowników komputerów cierpi na dolegliwości fizyczne związane z nadmiernym korzystaniem z komputera. Pedagodzy natomiast przypominają, że w rozwoju fizycznym dziecka nie da się ominąć żadnej z „faz rozwojowych”, ani ich przyspieszyć. Wszelkie tego typu próby, za pomocą komputera i innych urządzeń elektronicznych, mogą zakłócić naturalny rozwój dziecka, a nawet go opóźnić.

Wpływ na rozwój psychiczny dziecka
Komputer używany w niewielkim zakresie wspomaga naukę i ułatwia zdobywanie wiedzy, umiejętności czytania i pisania. Jednak w wyniku nagromadzonej liczby informacji, dziecko traci umiejętność ich selekcjonowania. Warto pilnować też, żeby treści były odpowiednio dobrane do wieku malucha. Nieodpowiedni zakres tematyczny może spowodować zaburzenia emocjonalne i społeczne. Dzieci miewają również problem z odróżnieniem świata gier czy bajek od świata realnego, w którym funkcjonują na co dzień.

Komputery pozbawiają także zdolności koncentracji i komunikacji. Zanika umiejętność ładnego pisania i mówienia. Dodatkowo dzieci te są także aspołeczne z powodu braku kontaktu z innymi, czują się wyobcowane i nie umieją stworzyć relacji z rówieśnikami.

To „coś”
Chcąc wyeliminować komputer z życia dziecka, warto zaproponować mu coś w zamian. Tym „czymś” może być wspólne czytanie. Obecnie coraz więcej dzieci czyta mało i nie lubi tego robić. Jednak badania naukowe dowodzą, że czytanie rozwija wyobraźnię, kompetencje emocjonalne i społeczne, a także kształtuje umiejętność zdobywania wiedzy. Czytanie jest jak witamina niezbędna do prawidłowego rozwoju. Warto zatem rozwijać w dziecku pasję czytania, pamiętając również o tym, że język jest podstawowym narzędziem komunikacji.

Współczesność i rozwój cywilizacyjny zawładnęły na dobre naszym życiem, a także życiem naszych dzieci. Wszechobecne komputery i ipady z jednej strony wpływają na rozwój, a właściwie go wspomagają, ale w dużej mierze przyczyniają się do związanych z nim zaburzeń. Aby dziecko prawidłowo się rozwijało, należy zadbać zarówno o jego ciało, jak i psychikę i przede wszystkim cały czas stymulować ten rozwój. Stymulować to znaczy poddawać go działaniom rozmaitych doświadczeń i bodźców, pamiętając, że komputer nie zastąpi społecznych relacji, nie rozwinie intelektu i wyobraźni a dodatkowo przyczyni się do zaburzeń rozwoju fizycznego.

 

link do artykułu:

https://zdrowyprzedszkolak.pl/wychowanie/465/wplyw-komputerow-i-tabletow-na-rozwoj-dzieci.html

    Grafomotoryka (lokomocja mała) to sprawność manualna rąk przejawiająca się właściwą precyzją ruchów dłoni i palców oraz odpowiednim tempem wykonywanych czynności.

       Wykonywanie przez dzieci w wieku przedszkolnym różnorodnych ćwiczeń grafomotorycznych ma szczególne znaczenie, gdyż znacząco ułatwia przyszły proces nauki pisania. Proces ten wymaga prawidłowej koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz precyzji ruchów. Funkcje te mogą się rozwijać właśnie dzięki odpowiednim ćwiczeniom grafomotorycznym, które oddziałując na wszystkie zmysły dziecka przyczyniają się do postępu w następujących obszarach:

  • ogólnego rozwoju,
  • małej motoryki (palce i dłonie),
  • koordynacji wzrokowo – ruchowej,
  • orientacji w schemacie ciała oraz orientacji przestrzennej,
  • doskonalenia poziomu graficznego pisma i rysunków,
  • prawidłowego posługiwania się narzędziami pisarskimi,
  • rozbudzania motywacji do nauki.

Z powyższych względów ćwiczenia te są również niezbędne dzieciom z różnorodnymi zaburzeniami, m.in. zbyt dużym bądź małym napięciem mięśniowym czy osobom z grupy ryzyka dysleksji.

Dlaczego warto ćwiczyć małe rączki?

Przy wykonywaniu różnorodnych zadań i ćwiczeń niezwykle ważne jest uczenie dzieci prawidłowego chwytu pisarskiego, kierunku pisania oraz postawy. Gdy dziecko zaczyna pierwszą klasę szkoły podstawowej, prawidłowy chwyt musi już być ustalony. W przeciwnym wypadku rodzić to może trudności: kanciaste litery, nieczytelne pismo, wolne tempo pisania.

Ćwiczeń grafomotorycznych jest mnóstwo, są bardzo różnorodne, inspirujące budzące zainteresowanie oraz ciekawość dzieci. Z pewnością każdy rodzic znajdzie odpowiednią zabawę dla swojego dziecka, aby mogło czerpać z niej jak najwięcej korzyści. Proponowanie ćwiczenia i zabawy to także okazja do tego, aby być przy dziecku, rozmawiać z nim, towarzyszyć mu we wszelkich poczynaniach, wzmacniać poczucie własnej wartości, wzmacniać relacje i tworzyć silną więź emocjonalną.

Propozycje ćwiczeń grafomotorycznych:

  1. nawlekanie koralików,
  2. gra w ringo, bierki, pchełki, dwa ognie,
  3. origami,
  4. łączenie kropek,
  5. nawijanie sznurka,
  6. przyszywanie guzików,
  7. przewlekanie sznurowadeł,
  8. przypinanie klamerek,
  9. układanie puzzli,
  10. majsterkowanie,
  11. rzucanie i łapanie piłki,
  12. toczenie piłki do celu,
  13. przerzucanie woreczka z lewej do prawej ręki,
  14. budowanie z klocków,
  15. wydzieranki z papieru,
  16. lepienie z plasteliny, modeliny, masy solnej, ciasta,
  17. wycinanie nożyczkami,
  18. rysowanie szlaczków,
  19. rysowanie po śladach,
  20. kolorowanie rysunków,
  21. odwzorowywanie rysunków zgodnie ze wzorem,
  22. malowanie farbami,
  23. rysowanie różnorodnymi przyborami plastycznymi (kredką, węglem, ołówkiem),
  24. obrysowywanie przedmiotów,
  25. dyktanda graficzne,
  26. rzucanie do celu,
  27. ćwiczenia ruchowe (krążenia ramion, naśladowanie lotu ptaków, wykonywanie ruchów ramionami jak przy pływaniu, krążenie i wymachy dłoni, spacer palcami po stole, naśladowanie gry na pianinie).

Ogólny rozwój fizyczny dziecka ma ogromny wpływ na małą motorykę, dlatego dzieci powinny mieć sposobność, aby:

  • jeździć na rowerze, hulajnodze, rolkach,
  • grać w gumę,
  • skakać na skakance,
  • grać w gry zespołowe,
  • biegać, wspinać się, czołgać, pokonywać tory przeszkód.

Korzystając z tych propozycji możemy być pewni, że dziecko nie tylko nie będzie miało bądź przezwycięży trudności z związane z nauką pisania, ale będzie pewne siebie i swoich umiejętności.

Autor tekstu: Marta Miśko

link do art.

http://dziecisawazne.pl/jak-cwiczyc-male-raczki-27-pomyslow/

( pionizacja języka, przygotowanie do wymowy głosek szumiących i głoski r )

 

Jak języczek ubierał choinkę?

Języczek postanowił ubrać choinkę.
Przyniósł ją ze schowka ( kląskanie) i postawił na środku pokoju.
Zadowolony spojrzał w górę, potem w dół ( dotykanie górnej, potem dolnej wargi przy otwartych ustach).
Obszedł choinkę dookoła ( oblizywanie warg, usta szeroko otwarte).
Poszukał ozdób choinkowych najpierw w prawej, potem w lewej szufladzie ( wypychanie językiem prawego, potem lewego policzka).
Następnie powiesił łańcuszki z prawej i lewej strony ( kierowanie języka do kącików ust),
poprawił łańcuchy ( powtórzenie ćwiczenia).
Najwyżej powiesił gwiazdę, a najniżej pajacyka (dotykanie górnych i dolnych zębów przy otwartych ustach).
Na górnej części choinki wieszał małe bombki ( liczenie górnych zębów przy szeroko otwartych ustach),
a na dole duże bombki ( liczenie dolnych zębów). 
Najwięcej czasu zajęło mu zawieszanie kolorowych lampek, gdyż było ich 100 ( dotykamy czubkiem języka podniebienia przy szeroko otwartych ustach).
Na koniec podszedł do fotela ( kląskanie),
usiadł i zanucił kolędę ( usta szeroko otwarte:  la, la, la, la )

                                                                          Wesołych Świąt

                                                                            Logopeda M. Bajer

                                                                          

Każ­de, choć­by naj­grzecz­niej­sze dziec­ko, wie­lo­krot­nie wy­sta­wi­ło na pró­bę wy­trzy­ma­łość ner­wo­wą swo­je­go opie­ku­na. 
– Nie chcę! Nie bę­dę! Nie zro­bię nie zro­bięęęę!!! – krzy­czy jak opę­ta­ne. 
– Nie­eeeeeeeee!!! – wrzesz­czy, le­żąc na podło­dze i wierz­ga­jąc no­ga­mi.

Każ­dy ro­dzic prze­żył choć raz ta­ką lub po­dob­ną sce­nę. Wy­cho­wa­nie peł­ne jest za­ska­ku­ją­cych sy­tu­acji, do któ­rych nie przy­go­to­wu­ją nas żad­ne po­rad­ni­ki. Wie­le za­le­ży od oso­bo­wo­ści do­ro­słe­go: je­go do­świad­czeń, po­czu­cia wła­snej war­to­ści, sta­nu emo­cji. Każ­dy z nas jest in­ny, dla­te­go róż­nie re­agu­je­my.

Z po­zy­cji si­ły: „Zro­bisz tak, bo ja ci ka­żę. Za­raz wró­cę i wte­dy ina­czej po­roz­ma­wia­my”.

Ła­two wpa­da­my w złość, ka­rze­my i cia­ło, i „nie­po­kor­ną du­szę” dziec­ka.
Po­sta­wa agre­syw­na to w isto­cie rze­czy na­rzu­ca­nie swo­je­go zda­nia i swo­ich prze­ko­nań, brak za­in­te­re­so­wa­nia prze­ży­cia­mi in­nych, odrzu­ca­nie po­trze­by i sen­su słu­cha­nia roz­mów­cy. Ta­ka po­sta­wa wy­ni­ka z ma­łej od­por­no­ści na kry­ty­kę i ni­skie­go po­czu­cia wła­snej war­to­ści, któ­re opie­ra się wy­łącz­nie na wy­gra­nych.

Z ule­gło­ścią: „Ma­mu­sia zro­bi to dzi­siaj za cie­bie. Ty so­bie po­pa­trzysz i po­mo­żesz ma­mu­si na­stęp­nym ra­zem, do­brze?”.

Ta­ka po­sta­wa to za­po­mnie­nie o na­leż­nym nam sza­cun­ku. Po­zwa­la­my dziec­ku na prze­ję­cie ste­rów: ono sta­wia wa­run­ki, ono wy­ty­cza gra­ni­ce. Po­sta­wa ule­gła nie na­rzu­ca żad­nych ogra­ni­czeń, brak w niej za­sad i ja­snych dro­go­wska­zów. Nie­ste­ty, brak w niej tak­że po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa, wy­ni­ka­ją­ce­go z te­go, co wol­no, a cze­go nie wol­no. Dziec­ko cie­szy się po­zor­ną swo­bo­dą, ale w rów­nej mie­rze zma­ga się z po­czu­ciem osa­mot­nie­nia. Nikt nie kar­ci i nikt nie chwa­li. Nikt nie zwra­ca uwa­gi i ni­ko­mu nie za­le­ży.

Kon­se­kwen­cje ta­kich po­staw

Dziec­ko re­agu­je tak, jak je na­uczo­no. Al­bo jest wy­co­fa­ne, al­bo agre­syw­ne. Nad­mier­nie wy­ci­szo­ne, za­mknię­te w so­bie al­bo ka­pry­śne, płacz­li­we, hi­ste­rycz­ne. Ma­ni­pu­lo­wa­ne al­bo ma­ni­pu­lu­ją­ce. Nie mó­wi, o co na­praw­dę cho­dzi al­bo ata­ku­je, za­nim in­ni otwo­rzą usta. To­wa­rzy­szy mu po­czu­cie izo­la­cji al­bo nie­spra­wie­dli­wo­ści. Nie sa­tys­fak­cjo­nu­ją go kon­tak­ty z ró­wie­śni­ka­mi al­bo jest wręcz odrzu­ca­ne. Nie lu­bi in­nych, nie lu­bi sa­me­go sie­bie. Al­bo co gor­sza i jed­no, i dru­gie.

Aser­tyw­nie: „Nie przyj­mu­ję Two­je­go sprze­ci­wu. Bo uma­wia­li­śmy się, że zro­bisz to wła­śnie dzi­siaj. Ale po­tem chęt­nie po­roz­ma­wiam o tym, co cię tak zde­ner­wo­wa­ło. Wi­dzę, że jest ci bar­dzo przy­kro”.
Kon­se­kwent­nie i sta­now­czo, pa­mię­ta­jąc o wła­snym kom­for­cie psy­chicz­nym, wy­cho­dzi­my na­prze­ciw emo­cjom i po­trze­bom ma­łe­go czło­wie­ka. Aser­tyw­ność to ta­ki spo­sób re­ago­wa­nia, któ­ry po­le­ga na by­ciu w zgo­dzie z sa­mym so­bą i oto­cze­niem. Wią­że się z sza­cun­kiem i uczci­wo­ścią wo­bec sie­bie i in­nych. Cha­rak­te­ry­zu­je się ja­snym wy­po­wia­da­niem uczuć, opi­nii i po­glą­dów.
Aser­tyw­ność to tak­że umie­jęt­ność wy­ra­ża­nia i przyj­mo­wa­nia kry­ty­ki, ocen i po­chwał. Od­ma­wia­nie w spo­sób nie­ule­gły i nie­ra­nią­cy in­nych. To au­ten­tycz­ność, ela­stycz­ność za­cho­wa­nia, świa­do­mość wła­snych za­let i wad. To wraż­li­wość, ale tak­że sta­now­czość i kon­se­kwen­cja.

Aser­tyw­ność to umie­jęt­ność na­by­ta. Nie jest sta­le po­wta­rza­nym, jed­na­ko­wym wzor­cem re­ago­wa­nia, ale wy­ni­kiem sta­łej zmia­ny w kon­tak­tach z ludź­mi.
Czy aser­tyw­ny ro­dzic mo­że za­re­ago­wać agre­syw­nie? Mo­że oka­zać znie­cier­pli­wie­nie i iry­ta­cję? Oczy­wi­ście, ale po­peł­nia­nym błę­dom to­wa­rzy­szy świa­do­mość, że na­le­ży je moż­li­wie szyb­ko na­pra­wić.
– Ta­to, chciał­by­m… – mó­wi dziec­ko.
– Daj mi te­raz spo­kój, nie mam cza­su – nie­grzecz­nie od­bur­ku­je ro­dzic. 
Jed­nak po chwi­li roz­ma­wia z dziec­kiem: 
– Prze­pra­szam za mo­je za­cho­wa­nie. Wiem, że spra­wi­łem ci przy­krość. Je­stem znie­cier­pli­wio­ny, bo mam jesz­cze du­żo pra­cy. Ale ju­tro znaj­dę chwi­lę i za­gra­my ra­zem w pił­kę. 
To wy­star­czy, że­by dziec­ko nie czu­ło się od­su­nię­te i zra­nio­ne.

Aser­tyw­ny ro­dzic wo­bec pro­ble­mów szkol­nych: 
1) 
– Nie chcę te­go czy­tać. Nie umiem, nic mi nie wy­cho­dzi.
– Nie mo­żesz zre­zy­gno­wać z na­uki czy­ta­nia, bo nie po­znasz tre­ści wie­lu wspa­nia­łych ksią­żek. I te­go e-ma­ila od ta­ty. Ale ro­zu­miem, co czu­jesz. Sa­ma mia­łam po­dob­ne kło­po­ty.
– Na­praw­dę? Opo­wiesz, ja­kie?
– Chęt­nie, ale po­tem ra­zem po­czy­ta­my.

2)
– Dla­cze­go do­sta­łeś uwa­gę? 
– Kop­ną­łem Mar­ci­na. Za­brał mój dłu­go­pis i nie chciał od­dać. To go kop­ną­łem.
– Ro­zu­miem, że by­łeś zły, kie­dy za­brał twój dłu­go­pis. Nikt nie lu­bi, gdy się za­bie­ra je­go rze­czy. Ale nie zga­dzam się, że­byś sam wy­mie­rzał spra­wie­dli­wość. Bo ko­pa­nie to prze­moc. Nic nie uspra­wie­dli­wia prze­mocy! Na­stęp­nym ra­zem po­proś pa­nią o po­moc. A ju­tro prze­proś Mar­ci­na. I po­wiedz mu, co to zna­czy: po­ży­czyć coś od ko­goś.

3)
– Nie na­pi­szę te­go za­da­nia, bo mnie bo­li rę­ka i nie chce mi się.
– Ro­zu­miem, że je­steś zmę­czo­ny i nie chce ci się pi­sać. Mia­łeś dziś du­żo pra­cy do­mo­wej. Ale mu­sisz ją skoń­czyć, bo to twój obo­wią­zek. Wszy­scy lu­dzie ma­ją ja­kieś obo­wiąz­ki. I cho­ciaż nie za­wsze się chce, to trze­ba je wy­ko­ny­wać. Gdy­by ci się uda­ło szyb­ko skoń­czyć, to bę­dzie­my mie­li dość cza­su, że­by po­je­ździć na ro­we­ra­ch/ zro­bić twój ulu­bio­ny bu­dy­ń/po­słu­chać mu­zy­ki. Co ty na to?

Przy­zwy­cza­ili­śmy się do aser­tyw­no­ści w kon­tak­tach za­wo­do­wych. W roz­mo­wach z prze­ło­żo­nym, z pod­wład­nym, z pe­ten­tem. War­to pa­mię­tać o niej tak­że w co­dzien­nych kon­tak­tach z wła­snym dziec­kiem. Aser­tyw­ność po­ma­ga w roz­wią­zy­wa­niu pro­ble­mów, ła­go­dzi kon­flik­ty, wy­ci­sza nie­po­ro­zu­mie­nia. Zmu­sza do za­sta­no­wie­nia, do po­my­śle­nia o naj­bliż­szych. Czy­ni podmio­to­wy­mi wspól­ne re­la­cje. Jest me­to­dą na mo­no­to­nię i ru­ty­nę w wy­cho­wa­niu.

Ksz­tał­tu­jąc na­sze sto­sun­ki z dziec­kiem, pa­mię­taj­my, że aser­tyw­ność i em­pa­tia to pod­sta­wo­we umie­jęt­no­ści wcho­dzą­ce w skład in­te­li­gen­cji emo­cjo­nal­nej.

 

Ar­ty­kuł po­cho­dzi ze stro­ny cza­so­pi­sma dla dzie­ci wy­da­wa­ne­go przez No­wą Erę: www.swiersz­czyk.pl