^W górę

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5

Każ­de, choć­by naj­grzecz­niej­sze dziec­ko, wie­lo­krot­nie wy­sta­wi­ło na pró­bę wy­trzy­ma­łość ner­wo­wą swo­je­go opie­ku­na. 
– Nie chcę! Nie bę­dę! Nie zro­bię nie zro­bięęęę!!! – krzy­czy jak opę­ta­ne. 
– Nie­eeeeeeeee!!! – wrzesz­czy, le­żąc na podło­dze i wierz­ga­jąc no­ga­mi.

Każ­dy ro­dzic prze­żył choć raz ta­ką lub po­dob­ną sce­nę. Wy­cho­wa­nie peł­ne jest za­ska­ku­ją­cych sy­tu­acji, do któ­rych nie przy­go­to­wu­ją nas żad­ne po­rad­ni­ki. Wie­le za­le­ży od oso­bo­wo­ści do­ro­słe­go: je­go do­świad­czeń, po­czu­cia wła­snej war­to­ści, sta­nu emo­cji. Każ­dy z nas jest in­ny, dla­te­go róż­nie re­agu­je­my.

Z po­zy­cji si­ły: „Zro­bisz tak, bo ja ci ka­żę. Za­raz wró­cę i wte­dy ina­czej po­roz­ma­wia­my”.

Ła­two wpa­da­my w złość, ka­rze­my i cia­ło, i „nie­po­kor­ną du­szę” dziec­ka.
Po­sta­wa agre­syw­na to w isto­cie rze­czy na­rzu­ca­nie swo­je­go zda­nia i swo­ich prze­ko­nań, brak za­in­te­re­so­wa­nia prze­ży­cia­mi in­nych, odrzu­ca­nie po­trze­by i sen­su słu­cha­nia roz­mów­cy. Ta­ka po­sta­wa wy­ni­ka z ma­łej od­por­no­ści na kry­ty­kę i ni­skie­go po­czu­cia wła­snej war­to­ści, któ­re opie­ra się wy­łącz­nie na wy­gra­nych.

Z ule­gło­ścią: „Ma­mu­sia zro­bi to dzi­siaj za cie­bie. Ty so­bie po­pa­trzysz i po­mo­żesz ma­mu­si na­stęp­nym ra­zem, do­brze?”.

Ta­ka po­sta­wa to za­po­mnie­nie o na­leż­nym nam sza­cun­ku. Po­zwa­la­my dziec­ku na prze­ję­cie ste­rów: ono sta­wia wa­run­ki, ono wy­ty­cza gra­ni­ce. Po­sta­wa ule­gła nie na­rzu­ca żad­nych ogra­ni­czeń, brak w niej za­sad i ja­snych dro­go­wska­zów. Nie­ste­ty, brak w niej tak­że po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa, wy­ni­ka­ją­ce­go z te­go, co wol­no, a cze­go nie wol­no. Dziec­ko cie­szy się po­zor­ną swo­bo­dą, ale w rów­nej mie­rze zma­ga się z po­czu­ciem osa­mot­nie­nia. Nikt nie kar­ci i nikt nie chwa­li. Nikt nie zwra­ca uwa­gi i ni­ko­mu nie za­le­ży.

Kon­se­kwen­cje ta­kich po­staw

Dziec­ko re­agu­je tak, jak je na­uczo­no. Al­bo jest wy­co­fa­ne, al­bo agre­syw­ne. Nad­mier­nie wy­ci­szo­ne, za­mknię­te w so­bie al­bo ka­pry­śne, płacz­li­we, hi­ste­rycz­ne. Ma­ni­pu­lo­wa­ne al­bo ma­ni­pu­lu­ją­ce. Nie mó­wi, o co na­praw­dę cho­dzi al­bo ata­ku­je, za­nim in­ni otwo­rzą usta. To­wa­rzy­szy mu po­czu­cie izo­la­cji al­bo nie­spra­wie­dli­wo­ści. Nie sa­tys­fak­cjo­nu­ją go kon­tak­ty z ró­wie­śni­ka­mi al­bo jest wręcz odrzu­ca­ne. Nie lu­bi in­nych, nie lu­bi sa­me­go sie­bie. Al­bo co gor­sza i jed­no, i dru­gie.

Aser­tyw­nie: „Nie przyj­mu­ję Two­je­go sprze­ci­wu. Bo uma­wia­li­śmy się, że zro­bisz to wła­śnie dzi­siaj. Ale po­tem chęt­nie po­roz­ma­wiam o tym, co cię tak zde­ner­wo­wa­ło. Wi­dzę, że jest ci bar­dzo przy­kro”.
Kon­se­kwent­nie i sta­now­czo, pa­mię­ta­jąc o wła­snym kom­for­cie psy­chicz­nym, wy­cho­dzi­my na­prze­ciw emo­cjom i po­trze­bom ma­łe­go czło­wie­ka. Aser­tyw­ność to ta­ki spo­sób re­ago­wa­nia, któ­ry po­le­ga na by­ciu w zgo­dzie z sa­mym so­bą i oto­cze­niem. Wią­że się z sza­cun­kiem i uczci­wo­ścią wo­bec sie­bie i in­nych. Cha­rak­te­ry­zu­je się ja­snym wy­po­wia­da­niem uczuć, opi­nii i po­glą­dów.
Aser­tyw­ność to tak­że umie­jęt­ność wy­ra­ża­nia i przyj­mo­wa­nia kry­ty­ki, ocen i po­chwał. Od­ma­wia­nie w spo­sób nie­ule­gły i nie­ra­nią­cy in­nych. To au­ten­tycz­ność, ela­stycz­ność za­cho­wa­nia, świa­do­mość wła­snych za­let i wad. To wraż­li­wość, ale tak­że sta­now­czość i kon­se­kwen­cja.

Aser­tyw­ność to umie­jęt­ność na­by­ta. Nie jest sta­le po­wta­rza­nym, jed­na­ko­wym wzor­cem re­ago­wa­nia, ale wy­ni­kiem sta­łej zmia­ny w kon­tak­tach z ludź­mi.
Czy aser­tyw­ny ro­dzic mo­że za­re­ago­wać agre­syw­nie? Mo­że oka­zać znie­cier­pli­wie­nie i iry­ta­cję? Oczy­wi­ście, ale po­peł­nia­nym błę­dom to­wa­rzy­szy świa­do­mość, że na­le­ży je moż­li­wie szyb­ko na­pra­wić.
– Ta­to, chciał­by­m… – mó­wi dziec­ko.
– Daj mi te­raz spo­kój, nie mam cza­su – nie­grzecz­nie od­bur­ku­je ro­dzic. 
Jed­nak po chwi­li roz­ma­wia z dziec­kiem: 
– Prze­pra­szam za mo­je za­cho­wa­nie. Wiem, że spra­wi­łem ci przy­krość. Je­stem znie­cier­pli­wio­ny, bo mam jesz­cze du­żo pra­cy. Ale ju­tro znaj­dę chwi­lę i za­gra­my ra­zem w pił­kę. 
To wy­star­czy, że­by dziec­ko nie czu­ło się od­su­nię­te i zra­nio­ne.

Aser­tyw­ny ro­dzic wo­bec pro­ble­mów szkol­nych: 
1) 
– Nie chcę te­go czy­tać. Nie umiem, nic mi nie wy­cho­dzi.
– Nie mo­żesz zre­zy­gno­wać z na­uki czy­ta­nia, bo nie po­znasz tre­ści wie­lu wspa­nia­łych ksią­żek. I te­go e-ma­ila od ta­ty. Ale ro­zu­miem, co czu­jesz. Sa­ma mia­łam po­dob­ne kło­po­ty.
– Na­praw­dę? Opo­wiesz, ja­kie?
– Chęt­nie, ale po­tem ra­zem po­czy­ta­my.

2)
– Dla­cze­go do­sta­łeś uwa­gę? 
– Kop­ną­łem Mar­ci­na. Za­brał mój dłu­go­pis i nie chciał od­dać. To go kop­ną­łem.
– Ro­zu­miem, że by­łeś zły, kie­dy za­brał twój dłu­go­pis. Nikt nie lu­bi, gdy się za­bie­ra je­go rze­czy. Ale nie zga­dzam się, że­byś sam wy­mie­rzał spra­wie­dli­wość. Bo ko­pa­nie to prze­moc. Nic nie uspra­wie­dli­wia prze­mocy! Na­stęp­nym ra­zem po­proś pa­nią o po­moc. A ju­tro prze­proś Mar­ci­na. I po­wiedz mu, co to zna­czy: po­ży­czyć coś od ko­goś.

3)
– Nie na­pi­szę te­go za­da­nia, bo mnie bo­li rę­ka i nie chce mi się.
– Ro­zu­miem, że je­steś zmę­czo­ny i nie chce ci się pi­sać. Mia­łeś dziś du­żo pra­cy do­mo­wej. Ale mu­sisz ją skoń­czyć, bo to twój obo­wią­zek. Wszy­scy lu­dzie ma­ją ja­kieś obo­wiąz­ki. I cho­ciaż nie za­wsze się chce, to trze­ba je wy­ko­ny­wać. Gdy­by ci się uda­ło szyb­ko skoń­czyć, to bę­dzie­my mie­li dość cza­su, że­by po­je­ździć na ro­we­ra­ch/ zro­bić twój ulu­bio­ny bu­dy­ń/po­słu­chać mu­zy­ki. Co ty na to?

Przy­zwy­cza­ili­śmy się do aser­tyw­no­ści w kon­tak­tach za­wo­do­wych. W roz­mo­wach z prze­ło­żo­nym, z pod­wład­nym, z pe­ten­tem. War­to pa­mię­tać o niej tak­że w co­dzien­nych kon­tak­tach z wła­snym dziec­kiem. Aser­tyw­ność po­ma­ga w roz­wią­zy­wa­niu pro­ble­mów, ła­go­dzi kon­flik­ty, wy­ci­sza nie­po­ro­zu­mie­nia. Zmu­sza do za­sta­no­wie­nia, do po­my­śle­nia o naj­bliż­szych. Czy­ni podmio­to­wy­mi wspól­ne re­la­cje. Jest me­to­dą na mo­no­to­nię i ru­ty­nę w wy­cho­wa­niu.

Ksz­tał­tu­jąc na­sze sto­sun­ki z dziec­kiem, pa­mię­taj­my, że aser­tyw­ność i em­pa­tia to pod­sta­wo­we umie­jęt­no­ści wcho­dzą­ce w skład in­te­li­gen­cji emo­cjo­nal­nej.

 

Ar­ty­kuł po­cho­dzi ze stro­ny cza­so­pi­sma dla dzie­ci wy­da­wa­ne­go przez No­wą Erę: www.swiersz­czyk.pl

Zachęcamy do odwiedzenia oficjalnej strony kuratorium i lektury tekstu "Co rodzić powinien wiedzieć w nowym roku szkolnym 2017/2018?".

Poniżej link do artykułu.

 

https://www.kuratorium.wroclaw.pl/co-rodzic-powinien-wiedziec-w-nowym-roku-szkolnym-20172018/

Trudne początki, czyli o adaptacji dziecka do przedszkola


            Wielu rodziców, których pociecha już niebawem wkroczy po raz pierwszy w rolę przedszkolaka, zastanawia się pewnie, jak ich dziecko da sobie radę w tej nowej roli. Czy będzie umiało zaadaptować się w nieznanym miejscu, wśród obcych osób i gromadki innych dzieci? Obawy te są naturalne i wynikają często z tego, że dla wielu z nich jest to całkiem nowe doświadczenie. Czyli podobnie jak dziecko, także rodzic/rodzice muszą zmierzyć się z trudem adaptacji, przełamać lęk i sprawić, by te dni, które są dla dziecka tak ważne, były też dla wszystkich przyjemne.

            Początek jest zawsze trudny.

Nie ma się co oszukiwać. Większość dzieci, mniej lub bardziej emocjonalnie przeżywają rozstanie z rodzicami i adaptację w nowym miejscu. Także dla rodziców, którzy jak dotąd byli jedynymi i najważniejszymi opiekunami dla swojego dziecka, stresem jest to, iż muszą swoje ukochane maleństwo pozostawić w nieznanym miejscu. Zarówno rodzic jak i dziecko w tym szczególnym czasie mogą odczuwać takie uczucia jak smutek, tęsknota czy lęk i uczuć tych nie należy wypierać czy im zaprzeczać. Są one naturalną reakcją pojawiającą się w pierwszej fazie adaptacji. Dlatego przyjmijmy, że ich wystąpienie musimy zaakceptować i stopniowo przejść przez ten czas, który prawdopodobnie wkrótce dostarczy nam o wiele przyjemniejszych emocji.

            Jak długo trwa adaptacja do przedszkola? U większości dzieci okres ten trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. O jego rzeczywistej długości decyduje wiele czynników, jak dojrzałość emocjonalna konkretnego dziecka, sposób, w jaki do tej pory funkcjonowało, jak również postawa rodziców w tym początkowym okresie. Wcześniejsze wizyty w przedszkolu, zapoznanie się z salą, Panią wychowawczynią i zabawkami na pewno są pomocne, jednak jak pokazuje doświadczenie, nawet dzieci, które uczestniczyły w tzw. „dniach adaptacyjnych” nie zawsze bezboleśnie przechodzą rozłąkę z rodzicami w dalszej perspektywie. Czasem zdarza się płacz po dwóch, nawet trzech tygodniach pobytu w przedszkolu. Warunkiem pozytywnej adaptacji przedszkolnej przede wszystkim jest ugruntowanie się w dziecku przekonania, że rodzic nie odchodzi na zawsze, że wróci po niego, pomimo, iż akurat w tym momencie fizycznie nie jest przy nim obecny. Prędzej czy później, w wyniku codziennych doświadczeń, dziecko zauważy tę zależność, więc po prostu trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jak każde trudne doświadczenie przez które się przejdzie, także i to, zdobyte w trakcie adaptacji do przedszkola, ma dużą wartość – uodparnia emocjonalnie, wzmacnia w dziecku poczucie wiary w siebie i otwiera mu drogę do dalszego rozwoju.

            Adaptacja rodzica do nowej sytuacji.

Jest ona równie ważna, ponieważ dziecko wyczuwa emocje mamy i taty i jeżeli my będziemy zachowywać się nerwowo, to ten stan udzieli się naszemu dziecku. Dlatego niezwykle ważne jest nasze podejście i sposób w jaki przeżywamy rozłąkę z naszym dzieckiem. Nasza optymistyczna postawa na pewno pozwoli dziecku poczuć się pewniej. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że rozłąka i tak kiedyś musi nastąpić. Jeżeli jesteśmy przekonani, że dobrze robimy (bo najlepiej znamy nasze dziecko) to nie możemy nagle, w chwili kryzysu, zmienić decyzji i już po pierwszym dniu zrezygnować z przedszkola, bo trudno jest patrzeć na płacz dziecka. Płacz jest normalną reakcją na zmianę i rozstanie. Często dziecko płacze przy samym rozstaniu, testując naszą wytrzymałość, jednak gdy znajdzie się na sali, wśród innych dzieci i zobaczy tyle ciekawych zabawek, płacz szybko mija. Jego zainteresowanie nowym otoczeniem pozwala mu zapomnieć na jakiś czas o tym, co jeszcze przed chwilą działo się w szatni. Później zaczynają się zajęcia, posiłki i inne kolejne czynności, które absorbują uwagę dziecka i tak stopniowo, dzień po dniu, stają się dla niego rutyną, do której się przyzwyczaja.

Pierwsze dni w przedszkolu – o czym warto wiedzieć

  • Rodzice muszą być pewni swojej decyzji o posłaniu dziecka do przedszkola. W obecności dziecka nie powinni poddawać w wątpliwość tego, czy dobrze czy źle robią. Dziecko momentalnie wyczuwa nasze wahanie, co z pewnością nie pomoże mu w adaptacji.
  • Mów pozytywnie o przedszkolu, ale nie idealizuj go zanadto. Przedstaw je jako przyjemne miejsce, w którym będzie spotykał się z rówieśnikami i uczył mnóstwa nowych rzeczy.
  • Opowiedz dziecku o tym jak sam chodziłeś do przedszkola w dzieciństwie. Co wspominasz najmilej?
  • Jeśli to możliwe, rozsądnym pomysłem, jest odprowadzanie dziecka w tych pierwszych dniach przez tatę z uwagi na mniejszą dozę emocjonalności, która często towarzyszy relacji z matką.
  • Pozwól dziecku zabrać do przedszkola ukochanego misia lub inną zabawkę. Dzięki temu nie będzie się czuło osamotnione.
  • Nie przedłużaj pożegnań i nie roztkliwiaj się przy dziecku.
  • Nie zabieraj dziecka do domu, kiedy płacze przy rozstaniu. Jeśli zrobisz to chociaż raz, będzie wiedziało, że łzami można wszystko wymusić.
  • Początkowo odbieraj dziecko wcześniej i stopniowo wydłużaj jego pobyt.
  • Zapewniaj dziecko, że wrócisz po niego, podając porę przybycia, np. po obiedzie. Niezwykle istotne jest spełnianie tych umów od samego początku. To budzi zaufanie i dziecku łatwiej rozstać się z rodzicem, który każdorazowo przychodzi po niego w ustalonym czasie.
  • Jeśli to możliwe przez początkowy okres nie przychodź po dziecko jako ostatni.
  • Zadbaj o wygodne ubranie dziecka. Pozostaw w szafce w szatni dodatkowe ubrania na zmianę.
  • Nie zmuszaj dziecka do tego by zawsze od razu opowiadało o tym, co wydarzyło się w przedszkolu. Z czasem maluch sam zacznie opowiadać o swoich przeżyciach.
  • Warto nawiązać kontakt z wychowawcą grupy. Nauczyciel chętnie poinformuje rodzica o tym, jak dziecko zjadło posiłek, jak się zachowywało, jak radzi sobie podczas zabaw z rówieśnikami.
  • W żadnym wypadku nie straszmy dziecka przedszkolem, stosując ostrzeżenia typu: „Jak nie będziesz mnie słuchał, to w przedszkolu Cię nauczą” itp.
  • Nastaw się pozytywnie – zarażaj dziecko optymizmem.
  • Nie miej wyrzutów sumienia, że „zostawiasz” dziecko.
  • Pamiętaj, że płacz jest normalną reakcją na zmianę i rozstanie, często nie trwa tak długo jak nam się wydaje.
  • Nie poddawaj się po kilku pierwszych, „płaczliwych” dniach – trudne emocje w tych dniach są naturalne i trzeba je zaakceptować.
  • Zaufaj wychowawcom przedszkolnym, którzy są specjalistami w swoim fachu.
  • Skup się na korzyściach, które dzięki przedszkolu zyska Twoje dziecko.
  • Weź pod uwagę fakt, że rozłąka i tak kiedyś nastąpi – dziecko pójdzie do szkoły, a przygotowanie do niej zdobywa właśnie w przedszkolu.
  • Pamiętaj! Każda zmiana daje szansę na rozwój. Zdobyte w przedszkolu doświadczenia są jedyne w swoim rodzaju. Grupa przedszkolna daje możliwość poznania podstawowych zasad życia w społeczności. Zasady obowiązujące w kontaktach z ludźmi musi poznać każdy i przedszkole bardzo się w tym przydaje.

 

 

"Wszystkiego, co naprawdę warto wiedzieć nauczyłem się w przedszkolu"


Robert Fulghum

 

Marta Cygan, psycholog, zespół Akademii Zdrowego Przedszkolaka

 

  • Mów poprawnie i wyraźnie, w naturalnym tempie, używając krótkich zdań i zrozumiałych wyrazów.

 

  • Nie naśladuj dziecięcej mowy, nie spieszczaj, nie zdrabniaj wyrazów, nie używaj skrótów i słów z dziecięcego słownika.

 

  • Dbaj o staranność własnej mowy, gdyż dziecko ją naśladuje.

 

  • Zawsze odpowiadaj na wszystkie pytania, które zdaje dziecko. Nie należy gasić naturalnej skłonności dziecka do mówienia obojętnością, cierpką uwagą, lecz słuchać uważnie wypowiedzi, zadawać dodatkowe pytania, co przyczyni się do korzystnego rozwoju mowy.

 

  • Często opowiadaj dziecku bajki, czytaj, oglądaj wspólnie z nim filmy, bajki i rozmawiaj na ich temat.

 

  • Zachęcaj dziecko do mówienia, zadając pytania, prosząc o opowiadanie, ucząc wierszyków. Dużo z dzieckiem śpiewaj.

 

  • Nie poprawiaj wciąż malucha, nie żądaj by kilkakrotnie powtarzało dane słowo, gdy widzisz, że go to drażnij, nie zawstydzaj, nie przedrzeźniaj i nie porównuj z tymi, którzy mówią od niego ładniej - hamuje to chęć do mówienia, a co z tym idzie w konsekwencji dalszy rozwój mowy.

 

  • Nie zmuszaj dziecka do recytowania wierszyków i popisywania się, jeśli tego nie lubi.

 

  • Nigdy nie przerywaj dziecku kiedy mówi, słuchaj uważnie, patrząc na nie. Zwróć uwagę, czy Ty otwierasz szeroko usta podczas mówienia i czy nie mówisz zbyt szybko. Mowa przy zaciśniętych zębach jest brzydka i niewyraźna. Mówiąc do dziecka, patrz na nie.

 

  • Ucz dziecko nawykowego oddychania przez nos i mowy na wydechu. Możemy tu wykorzystać zabawę w naśladowanie głosów różnych zwierząt. W zabawie, spróbuj nauczyć dziecko prawidłowego oddychania - wdech ustami i nosem, a wydech ustami. Mówimy zawsze na wydechu, a nigdy na wdechu.

 

  • Nie zaniedbuj chorób uszu, gdyż nie leczone mogą powodować niedosłuch.

 

  • Dziecka leworęcznego nie zmuszaj do posługiwania się ręką prawą w okresie kształtowania mowy. Naruszanie w tym okresie naturalnego rozwoju sprawności ruchowej zaburza funkcjonowanie mechanizmu mowy. Prowadzi to często do zaburzeń mowy, a w szczególności do jąkania.

 

  • Nie wymagaj zbyt wczesnego wymawiania poszczególnych głosek. Dziecko nie przygotowane pod względem sprawności narządów artykulacyjnych, niedostatecznie różnicujące słuchowo dźwięki mowy, a zmuszane do artykulacji zbyt trudnych dla niego głosek, często zaczyna je zniekształcać, wymawiać nieprawidłowo. Tworzymy u dziecka w ten sposób błędne nawyki artykulacyjne, trudne do zlikwidowania.

 

  • Jeśli dziecko osiągnęło już wiek, w którym powinno daną głoskę wymawiać, a nie robi tego, zasięgnij porady logopedy

 

- Nauczycielka Agnieszka Dorniak

 

 

  • Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.                    
  • Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.
  • Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze możliwe.
  • Nie rób ze mnie większego dziecka niż jestem. To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą.
  • Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.
  • Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
  • Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.
  • Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga!
  • Nie zwracaj szczególnej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.
  • Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy.
  • Nie dawaj obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
  • Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.
  • Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.
  • Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą swoją wiarę w ciebie.
  • Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.
  • Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia.
  • Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.
  • Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
  • Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się udało.
  • Nie bój się miłości. Nigdy.

 /Janusz Korczak/