^W górę

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5

    Grafomotoryka (lokomocja mała) to sprawność manualna rąk przejawiająca się właściwą precyzją ruchów dłoni i palców oraz odpowiednim tempem wykonywanych czynności.

       Wykonywanie przez dzieci w wieku przedszkolnym różnorodnych ćwiczeń grafomotorycznych ma szczególne znaczenie, gdyż znacząco ułatwia przyszły proces nauki pisania. Proces ten wymaga prawidłowej koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz precyzji ruchów. Funkcje te mogą się rozwijać właśnie dzięki odpowiednim ćwiczeniom grafomotorycznym, które oddziałując na wszystkie zmysły dziecka przyczyniają się do postępu w następujących obszarach:

  • ogólnego rozwoju,
  • małej motoryki (palce i dłonie),
  • koordynacji wzrokowo – ruchowej,
  • orientacji w schemacie ciała oraz orientacji przestrzennej,
  • doskonalenia poziomu graficznego pisma i rysunków,
  • prawidłowego posługiwania się narzędziami pisarskimi,
  • rozbudzania motywacji do nauki.

Z powyższych względów ćwiczenia te są również niezbędne dzieciom z różnorodnymi zaburzeniami, m.in. zbyt dużym bądź małym napięciem mięśniowym czy osobom z grupy ryzyka dysleksji.

Dlaczego warto ćwiczyć małe rączki?

Przy wykonywaniu różnorodnych zadań i ćwiczeń niezwykle ważne jest uczenie dzieci prawidłowego chwytu pisarskiego, kierunku pisania oraz postawy. Gdy dziecko zaczyna pierwszą klasę szkoły podstawowej, prawidłowy chwyt musi już być ustalony. W przeciwnym wypadku rodzić to może trudności: kanciaste litery, nieczytelne pismo, wolne tempo pisania.

Ćwiczeń grafomotorycznych jest mnóstwo, są bardzo różnorodne, inspirujące budzące zainteresowanie oraz ciekawość dzieci. Z pewnością każdy rodzic znajdzie odpowiednią zabawę dla swojego dziecka, aby mogło czerpać z niej jak najwięcej korzyści. Proponowanie ćwiczenia i zabawy to także okazja do tego, aby być przy dziecku, rozmawiać z nim, towarzyszyć mu we wszelkich poczynaniach, wzmacniać poczucie własnej wartości, wzmacniać relacje i tworzyć silną więź emocjonalną.

Propozycje ćwiczeń grafomotorycznych:

  1. nawlekanie koralików,
  2. gra w ringo, bierki, pchełki, dwa ognie,
  3. origami,
  4. łączenie kropek,
  5. nawijanie sznurka,
  6. przyszywanie guzików,
  7. przewlekanie sznurowadeł,
  8. przypinanie klamerek,
  9. układanie puzzli,
  10. majsterkowanie,
  11. rzucanie i łapanie piłki,
  12. toczenie piłki do celu,
  13. przerzucanie woreczka z lewej do prawej ręki,
  14. budowanie z klocków,
  15. wydzieranki z papieru,
  16. lepienie z plasteliny, modeliny, masy solnej, ciasta,
  17. wycinanie nożyczkami,
  18. rysowanie szlaczków,
  19. rysowanie po śladach,
  20. kolorowanie rysunków,
  21. odwzorowywanie rysunków zgodnie ze wzorem,
  22. malowanie farbami,
  23. rysowanie różnorodnymi przyborami plastycznymi (kredką, węglem, ołówkiem),
  24. obrysowywanie przedmiotów,
  25. dyktanda graficzne,
  26. rzucanie do celu,
  27. ćwiczenia ruchowe (krążenia ramion, naśladowanie lotu ptaków, wykonywanie ruchów ramionami jak przy pływaniu, krążenie i wymachy dłoni, spacer palcami po stole, naśladowanie gry na pianinie).

Ogólny rozwój fizyczny dziecka ma ogromny wpływ na małą motorykę, dlatego dzieci powinny mieć sposobność, aby:

  • jeździć na rowerze, hulajnodze, rolkach,
  • grać w gumę,
  • skakać na skakance,
  • grać w gry zespołowe,
  • biegać, wspinać się, czołgać, pokonywać tory przeszkód.

Korzystając z tych propozycji możemy być pewni, że dziecko nie tylko nie będzie miało bądź przezwycięży trudności z związane z nauką pisania, ale będzie pewne siebie i swoich umiejętności.

Autor tekstu: Marta Miśko

link do art.

http://dziecisawazne.pl/jak-cwiczyc-male-raczki-27-pomyslow/

( pionizacja języka, przygotowanie do wymowy głosek szumiących i głoski r )

 

Jak języczek ubierał choinkę?

Języczek postanowił ubrać choinkę.
Przyniósł ją ze schowka ( kląskanie) i postawił na środku pokoju.
Zadowolony spojrzał w górę, potem w dół ( dotykanie górnej, potem dolnej wargi przy otwartych ustach).
Obszedł choinkę dookoła ( oblizywanie warg, usta szeroko otwarte).
Poszukał ozdób choinkowych najpierw w prawej, potem w lewej szufladzie ( wypychanie językiem prawego, potem lewego policzka).
Następnie powiesił łańcuszki z prawej i lewej strony ( kierowanie języka do kącików ust),
poprawił łańcuchy ( powtórzenie ćwiczenia).
Najwyżej powiesił gwiazdę, a najniżej pajacyka (dotykanie górnych i dolnych zębów przy otwartych ustach).
Na górnej części choinki wieszał małe bombki ( liczenie górnych zębów przy szeroko otwartych ustach),
a na dole duże bombki ( liczenie dolnych zębów). 
Najwięcej czasu zajęło mu zawieszanie kolorowych lampek, gdyż było ich 100 ( dotykamy czubkiem języka podniebienia przy szeroko otwartych ustach).
Na koniec podszedł do fotela ( kląskanie),
usiadł i zanucił kolędę ( usta szeroko otwarte:  la, la, la, la )

                                                                          Wesołych Świąt

                                                                            Logopeda M. Bajer

                                                                          

Każ­de, choć­by naj­grzecz­niej­sze dziec­ko, wie­lo­krot­nie wy­sta­wi­ło na pró­bę wy­trzy­ma­łość ner­wo­wą swo­je­go opie­ku­na. 
– Nie chcę! Nie bę­dę! Nie zro­bię nie zro­bięęęę!!! – krzy­czy jak opę­ta­ne. 
– Nie­eeeeeeeee!!! – wrzesz­czy, le­żąc na podło­dze i wierz­ga­jąc no­ga­mi.

Każ­dy ro­dzic prze­żył choć raz ta­ką lub po­dob­ną sce­nę. Wy­cho­wa­nie peł­ne jest za­ska­ku­ją­cych sy­tu­acji, do któ­rych nie przy­go­to­wu­ją nas żad­ne po­rad­ni­ki. Wie­le za­le­ży od oso­bo­wo­ści do­ro­słe­go: je­go do­świad­czeń, po­czu­cia wła­snej war­to­ści, sta­nu emo­cji. Każ­dy z nas jest in­ny, dla­te­go róż­nie re­agu­je­my.

Z po­zy­cji si­ły: „Zro­bisz tak, bo ja ci ka­żę. Za­raz wró­cę i wte­dy ina­czej po­roz­ma­wia­my”.

Ła­two wpa­da­my w złość, ka­rze­my i cia­ło, i „nie­po­kor­ną du­szę” dziec­ka.
Po­sta­wa agre­syw­na to w isto­cie rze­czy na­rzu­ca­nie swo­je­go zda­nia i swo­ich prze­ko­nań, brak za­in­te­re­so­wa­nia prze­ży­cia­mi in­nych, odrzu­ca­nie po­trze­by i sen­su słu­cha­nia roz­mów­cy. Ta­ka po­sta­wa wy­ni­ka z ma­łej od­por­no­ści na kry­ty­kę i ni­skie­go po­czu­cia wła­snej war­to­ści, któ­re opie­ra się wy­łącz­nie na wy­gra­nych.

Z ule­gło­ścią: „Ma­mu­sia zro­bi to dzi­siaj za cie­bie. Ty so­bie po­pa­trzysz i po­mo­żesz ma­mu­si na­stęp­nym ra­zem, do­brze?”.

Ta­ka po­sta­wa to za­po­mnie­nie o na­leż­nym nam sza­cun­ku. Po­zwa­la­my dziec­ku na prze­ję­cie ste­rów: ono sta­wia wa­run­ki, ono wy­ty­cza gra­ni­ce. Po­sta­wa ule­gła nie na­rzu­ca żad­nych ogra­ni­czeń, brak w niej za­sad i ja­snych dro­go­wska­zów. Nie­ste­ty, brak w niej tak­że po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa, wy­ni­ka­ją­ce­go z te­go, co wol­no, a cze­go nie wol­no. Dziec­ko cie­szy się po­zor­ną swo­bo­dą, ale w rów­nej mie­rze zma­ga się z po­czu­ciem osa­mot­nie­nia. Nikt nie kar­ci i nikt nie chwa­li. Nikt nie zwra­ca uwa­gi i ni­ko­mu nie za­le­ży.

Kon­se­kwen­cje ta­kich po­staw

Dziec­ko re­agu­je tak, jak je na­uczo­no. Al­bo jest wy­co­fa­ne, al­bo agre­syw­ne. Nad­mier­nie wy­ci­szo­ne, za­mknię­te w so­bie al­bo ka­pry­śne, płacz­li­we, hi­ste­rycz­ne. Ma­ni­pu­lo­wa­ne al­bo ma­ni­pu­lu­ją­ce. Nie mó­wi, o co na­praw­dę cho­dzi al­bo ata­ku­je, za­nim in­ni otwo­rzą usta. To­wa­rzy­szy mu po­czu­cie izo­la­cji al­bo nie­spra­wie­dli­wo­ści. Nie sa­tys­fak­cjo­nu­ją go kon­tak­ty z ró­wie­śni­ka­mi al­bo jest wręcz odrzu­ca­ne. Nie lu­bi in­nych, nie lu­bi sa­me­go sie­bie. Al­bo co gor­sza i jed­no, i dru­gie.

Aser­tyw­nie: „Nie przyj­mu­ję Two­je­go sprze­ci­wu. Bo uma­wia­li­śmy się, że zro­bisz to wła­śnie dzi­siaj. Ale po­tem chęt­nie po­roz­ma­wiam o tym, co cię tak zde­ner­wo­wa­ło. Wi­dzę, że jest ci bar­dzo przy­kro”.
Kon­se­kwent­nie i sta­now­czo, pa­mię­ta­jąc o wła­snym kom­for­cie psy­chicz­nym, wy­cho­dzi­my na­prze­ciw emo­cjom i po­trze­bom ma­łe­go czło­wie­ka. Aser­tyw­ność to ta­ki spo­sób re­ago­wa­nia, któ­ry po­le­ga na by­ciu w zgo­dzie z sa­mym so­bą i oto­cze­niem. Wią­że się z sza­cun­kiem i uczci­wo­ścią wo­bec sie­bie i in­nych. Cha­rak­te­ry­zu­je się ja­snym wy­po­wia­da­niem uczuć, opi­nii i po­glą­dów.
Aser­tyw­ność to tak­że umie­jęt­ność wy­ra­ża­nia i przyj­mo­wa­nia kry­ty­ki, ocen i po­chwał. Od­ma­wia­nie w spo­sób nie­ule­gły i nie­ra­nią­cy in­nych. To au­ten­tycz­ność, ela­stycz­ność za­cho­wa­nia, świa­do­mość wła­snych za­let i wad. To wraż­li­wość, ale tak­że sta­now­czość i kon­se­kwen­cja.

Aser­tyw­ność to umie­jęt­ność na­by­ta. Nie jest sta­le po­wta­rza­nym, jed­na­ko­wym wzor­cem re­ago­wa­nia, ale wy­ni­kiem sta­łej zmia­ny w kon­tak­tach z ludź­mi.
Czy aser­tyw­ny ro­dzic mo­że za­re­ago­wać agre­syw­nie? Mo­że oka­zać znie­cier­pli­wie­nie i iry­ta­cję? Oczy­wi­ście, ale po­peł­nia­nym błę­dom to­wa­rzy­szy świa­do­mość, że na­le­ży je moż­li­wie szyb­ko na­pra­wić.
– Ta­to, chciał­by­m… – mó­wi dziec­ko.
– Daj mi te­raz spo­kój, nie mam cza­su – nie­grzecz­nie od­bur­ku­je ro­dzic. 
Jed­nak po chwi­li roz­ma­wia z dziec­kiem: 
– Prze­pra­szam za mo­je za­cho­wa­nie. Wiem, że spra­wi­łem ci przy­krość. Je­stem znie­cier­pli­wio­ny, bo mam jesz­cze du­żo pra­cy. Ale ju­tro znaj­dę chwi­lę i za­gra­my ra­zem w pił­kę. 
To wy­star­czy, że­by dziec­ko nie czu­ło się od­su­nię­te i zra­nio­ne.

Aser­tyw­ny ro­dzic wo­bec pro­ble­mów szkol­nych: 
1) 
– Nie chcę te­go czy­tać. Nie umiem, nic mi nie wy­cho­dzi.
– Nie mo­żesz zre­zy­gno­wać z na­uki czy­ta­nia, bo nie po­znasz tre­ści wie­lu wspa­nia­łych ksią­żek. I te­go e-ma­ila od ta­ty. Ale ro­zu­miem, co czu­jesz. Sa­ma mia­łam po­dob­ne kło­po­ty.
– Na­praw­dę? Opo­wiesz, ja­kie?
– Chęt­nie, ale po­tem ra­zem po­czy­ta­my.

2)
– Dla­cze­go do­sta­łeś uwa­gę? 
– Kop­ną­łem Mar­ci­na. Za­brał mój dłu­go­pis i nie chciał od­dać. To go kop­ną­łem.
– Ro­zu­miem, że by­łeś zły, kie­dy za­brał twój dłu­go­pis. Nikt nie lu­bi, gdy się za­bie­ra je­go rze­czy. Ale nie zga­dzam się, że­byś sam wy­mie­rzał spra­wie­dli­wość. Bo ko­pa­nie to prze­moc. Nic nie uspra­wie­dli­wia prze­mocy! Na­stęp­nym ra­zem po­proś pa­nią o po­moc. A ju­tro prze­proś Mar­ci­na. I po­wiedz mu, co to zna­czy: po­ży­czyć coś od ko­goś.

3)
– Nie na­pi­szę te­go za­da­nia, bo mnie bo­li rę­ka i nie chce mi się.
– Ro­zu­miem, że je­steś zmę­czo­ny i nie chce ci się pi­sać. Mia­łeś dziś du­żo pra­cy do­mo­wej. Ale mu­sisz ją skoń­czyć, bo to twój obo­wią­zek. Wszy­scy lu­dzie ma­ją ja­kieś obo­wiąz­ki. I cho­ciaż nie za­wsze się chce, to trze­ba je wy­ko­ny­wać. Gdy­by ci się uda­ło szyb­ko skoń­czyć, to bę­dzie­my mie­li dość cza­su, że­by po­je­ździć na ro­we­ra­ch/ zro­bić twój ulu­bio­ny bu­dy­ń/po­słu­chać mu­zy­ki. Co ty na to?

Przy­zwy­cza­ili­śmy się do aser­tyw­no­ści w kon­tak­tach za­wo­do­wych. W roz­mo­wach z prze­ło­żo­nym, z pod­wład­nym, z pe­ten­tem. War­to pa­mię­tać o niej tak­że w co­dzien­nych kon­tak­tach z wła­snym dziec­kiem. Aser­tyw­ność po­ma­ga w roz­wią­zy­wa­niu pro­ble­mów, ła­go­dzi kon­flik­ty, wy­ci­sza nie­po­ro­zu­mie­nia. Zmu­sza do za­sta­no­wie­nia, do po­my­śle­nia o naj­bliż­szych. Czy­ni podmio­to­wy­mi wspól­ne re­la­cje. Jest me­to­dą na mo­no­to­nię i ru­ty­nę w wy­cho­wa­niu.

Ksz­tał­tu­jąc na­sze sto­sun­ki z dziec­kiem, pa­mię­taj­my, że aser­tyw­ność i em­pa­tia to pod­sta­wo­we umie­jęt­no­ści wcho­dzą­ce w skład in­te­li­gen­cji emo­cjo­nal­nej.

 

Ar­ty­kuł po­cho­dzi ze stro­ny cza­so­pi­sma dla dzie­ci wy­da­wa­ne­go przez No­wą Erę: www.swiersz­czyk.pl

Zachęcamy do odwiedzenia oficjalnej strony kuratorium i lektury tekstu "Co rodzić powinien wiedzieć w nowym roku szkolnym 2017/2018?".

Poniżej link do artykułu.

 

https://www.kuratorium.wroclaw.pl/co-rodzic-powinien-wiedziec-w-nowym-roku-szkolnym-20172018/

Trudne początki, czyli o adaptacji dziecka do przedszkola


            Wielu rodziców, których pociecha już niebawem wkroczy po raz pierwszy w rolę przedszkolaka, zastanawia się pewnie, jak ich dziecko da sobie radę w tej nowej roli. Czy będzie umiało zaadaptować się w nieznanym miejscu, wśród obcych osób i gromadki innych dzieci? Obawy te są naturalne i wynikają często z tego, że dla wielu z nich jest to całkiem nowe doświadczenie. Czyli podobnie jak dziecko, także rodzic/rodzice muszą zmierzyć się z trudem adaptacji, przełamać lęk i sprawić, by te dni, które są dla dziecka tak ważne, były też dla wszystkich przyjemne.

            Początek jest zawsze trudny.

Nie ma się co oszukiwać. Większość dzieci, mniej lub bardziej emocjonalnie przeżywają rozstanie z rodzicami i adaptację w nowym miejscu. Także dla rodziców, którzy jak dotąd byli jedynymi i najważniejszymi opiekunami dla swojego dziecka, stresem jest to, iż muszą swoje ukochane maleństwo pozostawić w nieznanym miejscu. Zarówno rodzic jak i dziecko w tym szczególnym czasie mogą odczuwać takie uczucia jak smutek, tęsknota czy lęk i uczuć tych nie należy wypierać czy im zaprzeczać. Są one naturalną reakcją pojawiającą się w pierwszej fazie adaptacji. Dlatego przyjmijmy, że ich wystąpienie musimy zaakceptować i stopniowo przejść przez ten czas, który prawdopodobnie wkrótce dostarczy nam o wiele przyjemniejszych emocji.

            Jak długo trwa adaptacja do przedszkola? U większości dzieci okres ten trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. O jego rzeczywistej długości decyduje wiele czynników, jak dojrzałość emocjonalna konkretnego dziecka, sposób, w jaki do tej pory funkcjonowało, jak również postawa rodziców w tym początkowym okresie. Wcześniejsze wizyty w przedszkolu, zapoznanie się z salą, Panią wychowawczynią i zabawkami na pewno są pomocne, jednak jak pokazuje doświadczenie, nawet dzieci, które uczestniczyły w tzw. „dniach adaptacyjnych” nie zawsze bezboleśnie przechodzą rozłąkę z rodzicami w dalszej perspektywie. Czasem zdarza się płacz po dwóch, nawet trzech tygodniach pobytu w przedszkolu. Warunkiem pozytywnej adaptacji przedszkolnej przede wszystkim jest ugruntowanie się w dziecku przekonania, że rodzic nie odchodzi na zawsze, że wróci po niego, pomimo, iż akurat w tym momencie fizycznie nie jest przy nim obecny. Prędzej czy później, w wyniku codziennych doświadczeń, dziecko zauważy tę zależność, więc po prostu trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jak każde trudne doświadczenie przez które się przejdzie, także i to, zdobyte w trakcie adaptacji do przedszkola, ma dużą wartość – uodparnia emocjonalnie, wzmacnia w dziecku poczucie wiary w siebie i otwiera mu drogę do dalszego rozwoju.

            Adaptacja rodzica do nowej sytuacji.

Jest ona równie ważna, ponieważ dziecko wyczuwa emocje mamy i taty i jeżeli my będziemy zachowywać się nerwowo, to ten stan udzieli się naszemu dziecku. Dlatego niezwykle ważne jest nasze podejście i sposób w jaki przeżywamy rozłąkę z naszym dzieckiem. Nasza optymistyczna postawa na pewno pozwoli dziecku poczuć się pewniej. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że rozłąka i tak kiedyś musi nastąpić. Jeżeli jesteśmy przekonani, że dobrze robimy (bo najlepiej znamy nasze dziecko) to nie możemy nagle, w chwili kryzysu, zmienić decyzji i już po pierwszym dniu zrezygnować z przedszkola, bo trudno jest patrzeć na płacz dziecka. Płacz jest normalną reakcją na zmianę i rozstanie. Często dziecko płacze przy samym rozstaniu, testując naszą wytrzymałość, jednak gdy znajdzie się na sali, wśród innych dzieci i zobaczy tyle ciekawych zabawek, płacz szybko mija. Jego zainteresowanie nowym otoczeniem pozwala mu zapomnieć na jakiś czas o tym, co jeszcze przed chwilą działo się w szatni. Później zaczynają się zajęcia, posiłki i inne kolejne czynności, które absorbują uwagę dziecka i tak stopniowo, dzień po dniu, stają się dla niego rutyną, do której się przyzwyczaja.

Pierwsze dni w przedszkolu – o czym warto wiedzieć

  • Rodzice muszą być pewni swojej decyzji o posłaniu dziecka do przedszkola. W obecności dziecka nie powinni poddawać w wątpliwość tego, czy dobrze czy źle robią. Dziecko momentalnie wyczuwa nasze wahanie, co z pewnością nie pomoże mu w adaptacji.
  • Mów pozytywnie o przedszkolu, ale nie idealizuj go zanadto. Przedstaw je jako przyjemne miejsce, w którym będzie spotykał się z rówieśnikami i uczył mnóstwa nowych rzeczy.
  • Opowiedz dziecku o tym jak sam chodziłeś do przedszkola w dzieciństwie. Co wspominasz najmilej?
  • Jeśli to możliwe, rozsądnym pomysłem, jest odprowadzanie dziecka w tych pierwszych dniach przez tatę z uwagi na mniejszą dozę emocjonalności, która często towarzyszy relacji z matką.
  • Pozwól dziecku zabrać do przedszkola ukochanego misia lub inną zabawkę. Dzięki temu nie będzie się czuło osamotnione.
  • Nie przedłużaj pożegnań i nie roztkliwiaj się przy dziecku.
  • Nie zabieraj dziecka do domu, kiedy płacze przy rozstaniu. Jeśli zrobisz to chociaż raz, będzie wiedziało, że łzami można wszystko wymusić.
  • Początkowo odbieraj dziecko wcześniej i stopniowo wydłużaj jego pobyt.
  • Zapewniaj dziecko, że wrócisz po niego, podając porę przybycia, np. po obiedzie. Niezwykle istotne jest spełnianie tych umów od samego początku. To budzi zaufanie i dziecku łatwiej rozstać się z rodzicem, który każdorazowo przychodzi po niego w ustalonym czasie.
  • Jeśli to możliwe przez początkowy okres nie przychodź po dziecko jako ostatni.
  • Zadbaj o wygodne ubranie dziecka. Pozostaw w szafce w szatni dodatkowe ubrania na zmianę.
  • Nie zmuszaj dziecka do tego by zawsze od razu opowiadało o tym, co wydarzyło się w przedszkolu. Z czasem maluch sam zacznie opowiadać o swoich przeżyciach.
  • Warto nawiązać kontakt z wychowawcą grupy. Nauczyciel chętnie poinformuje rodzica o tym, jak dziecko zjadło posiłek, jak się zachowywało, jak radzi sobie podczas zabaw z rówieśnikami.
  • W żadnym wypadku nie straszmy dziecka przedszkolem, stosując ostrzeżenia typu: „Jak nie będziesz mnie słuchał, to w przedszkolu Cię nauczą” itp.
  • Nastaw się pozytywnie – zarażaj dziecko optymizmem.
  • Nie miej wyrzutów sumienia, że „zostawiasz” dziecko.
  • Pamiętaj, że płacz jest normalną reakcją na zmianę i rozstanie, często nie trwa tak długo jak nam się wydaje.
  • Nie poddawaj się po kilku pierwszych, „płaczliwych” dniach – trudne emocje w tych dniach są naturalne i trzeba je zaakceptować.
  • Zaufaj wychowawcom przedszkolnym, którzy są specjalistami w swoim fachu.
  • Skup się na korzyściach, które dzięki przedszkolu zyska Twoje dziecko.
  • Weź pod uwagę fakt, że rozłąka i tak kiedyś nastąpi – dziecko pójdzie do szkoły, a przygotowanie do niej zdobywa właśnie w przedszkolu.
  • Pamiętaj! Każda zmiana daje szansę na rozwój. Zdobyte w przedszkolu doświadczenia są jedyne w swoim rodzaju. Grupa przedszkolna daje możliwość poznania podstawowych zasad życia w społeczności. Zasady obowiązujące w kontaktach z ludźmi musi poznać każdy i przedszkole bardzo się w tym przydaje.

 

 

"Wszystkiego, co naprawdę warto wiedzieć nauczyłem się w przedszkolu"


Robert Fulghum

 

Marta Cygan, psycholog, zespół Akademii Zdrowego Przedszkolaka